Czytanie poszerza horyzonty i pozwala krytycznie spojrzeć na otaczająca nas rzeczywistość... która często wcale nie jest taka jak nam się wydaje! Szczególnie, że ostatnimi czasy większość ludzi czerpie informacje o świecie tylko z telewizji.... a potrzeba samodzielnego myślenia wcale nie jest odczuwana przez większość z nas... a to niezbyt dobra perspektywa na przyszłość... moją metodą na to jest czytanie, zadawanie sobie ciągle pytań na temat tego co nas otacza i oczywiście pytań na temat nas samych.. warto po prostu starać się interpretować to co nas spotyka, próbować widzieć w tym jakieś znaczenie, bo wtedy nabiera to zwyczajnie sensu.
Dwa dni temu dość wyraźnie odczułam bezmyślność innych ludzi... i oczywiście w najlepszym miejscu do obserwowania zachowań innych - AUTOBUSIE.
Siedziałam z tyłu i czytałam książkę... fakt, tytuł był niecodzienny: "Hitler Studium tyranii". Pozycja opisywała życiorys dyktatora z historycznego punktu widzenia oraz ukazywała jego sposób myślenia, z podkreśleniem, co doprowadziło go do stania się tyranem.
Nie lubię skupiać na sobie uwagi, a już szczególnie obcych dla mnie ludzi więc starałam trzymać się książkę tak, by nie było widać tytułu. Tym bardziej, że przeczuwałam iż nie wszyscy mogą to rozumieć. Swoją drogą to moja sprawa, co czytam i nie powinnam się tym jakoś krępować, ale jednak moje obawy, jak się okazało były adekwatne...
Gdy autobus był już w odległości dwóch ulic od przystanku, gdzie miałam wysiąść, akurat skończyłam czytać rozdział i schowałam książkę do torby... i wtedy się zaczęło...
Gdy autobus był już w odległości dwóch ulic od przystanku, gdzie miałam wysiąść, akurat skończyłam czytać rozdział i schowałam książkę do torby... i wtedy się zaczęło...
Starszy Pan-około pięćdziesiątki, może sześćdziesiątki- zapytał, czy może zobaczyć, co czytałam...
Pomyślałam sobie spoko... może też lubi historie albo już kiedyś czytał... kto tam to w sumie wie? Pyta uprzejmie to czemu nie? Mężczyzna dosłownie przekartkował TYLKO książkę i zagaił, czemu to czytam. Powiedziałam spokojnie prawdę, czyli, że moja wychowawczyni polecała tę książkę... i wtedy nagle apogeum pytajników: gdzie się uczę, na którym roku, jakim profilu, czy to obowiązkowa lektura, CZY MNIE TEGO W SZKOLE UCZĄ?!?!
Mimo wszystko spokojnie odpowiedziałam na pytania i po prostu wzięłam książkę i ponownie schowałam ją do torby... choć czułam, że policzki mi płoną.
Pomyślałam sobie spoko... może też lubi historie albo już kiedyś czytał... kto tam to w sumie wie? Pyta uprzejmie to czemu nie? Mężczyzna dosłownie przekartkował TYLKO książkę i zagaił, czemu to czytam. Powiedziałam spokojnie prawdę, czyli, że moja wychowawczyni polecała tę książkę... i wtedy nagle apogeum pytajników: gdzie się uczę, na którym roku, jakim profilu, czy to obowiązkowa lektura, CZY MNIE TEGO W SZKOLE UCZĄ?!?!
Mimo wszystko spokojnie odpowiedziałam na pytania i po prostu wzięłam książkę i ponownie schowałam ją do torby... choć czułam, że policzki mi płoną.
-Przepraszam bardzo, ale niech mi Pani powie, jak Pani stoi z wychowaniem do życia w rodzinie?
W pierwszym momencie myślałam, że się przesłyszałam. Potem zrobiłam wielkie oczy i już wiedziałam, że muszę się wycofać, bo to już przesada i autobus to nie jest miejsce... poza tym to była ta sytuacja kiedy stwierdziłam, że sorry, ale rozmowa akurat w tym przypadku nic nie da. Spokojnie odpowiedziałam, że przepraszam, ale nie chcę rozmawiać o tym, bo jest Pan dla mnie obca osobą...Rozejrzałam się po ludziach, jedni patrzyli na mnie z żalem jakby rozumieli w jakiej sytuacji się znalazłam, inni śmiali się do szyby, a kobieta siedząca obok mężczyzny uśmiechnęła się do mnie i skinęła głową pocieszająco.. w tamtej chwili byłam jej za to bardzo wdzięczna.
Ale to był dopiero początek. Co chwila Pan z naprzeciwka dopowiadał, zaczynając każde zdanie od: Przepraszam bardzo, ja nie chcę dołować, ale... teraz to właśnie tak jest. Młodzież nie chce rozmawiać, nie chce, a za moich czasów to się nas uczyło, że dzieci to bociany przynoszą, że teraz PIS tak wariuje i takie jak ja z tego wychodzą, całe szczęście, że przede mną studia, bo może mi to pomoże itd. itd.
Wtedy Pani z naprzeciwka, ta, która się uśmiechnęła powiedziała, że to przesada i, że to chyba dobrze, że młodzież czyta....
I wtedy najlepsze: Przepraszam bardzo ja nie chce dołować, ale jak chce sobie Pani czytać książkę, to nie trzeba się tak popisywać w autobusie i od razu taką grubą!
Kobieta prychnęła śmiechem... ja wstałam, powiedziałam: "Przepraszam, ale tutaj jest mój przystanek, do widzenia".
Wysiadłam, ale stojąc w drzwiach autobusu nadal słuchałam, jaka to teraz jest młodzież..
Było mi głupio... ale do tej pory nie wiem czemu, nie robiłam nic złego, a mężczyzna wylał na mnie po prostu potok nienawiści. Nie chce go oceniać, bo nie o to chodzi, po prostu nie rozumiem w ogóle tej sytuacji.
Było mi głupio... ale do tej pory nie wiem czemu, nie robiłam nic złego, a mężczyzna wylał na mnie po prostu potok nienawiści. Nie chce go oceniać, bo nie o to chodzi, po prostu nie rozumiem w ogóle tej sytuacji.
To chyba normalne, że nie lubię jak ktoś mnie krytykuje, a tym bardziej gdy robi to bezpodstawnie. Nie wiem czy chodziło o to, CO czytam, czy o to, że w ogóle czytam, czy o grubość książki, czy może chodziło o bociany, a może o partie polityczną i jej reformę edukacyjną.... z którą w sumie... nie miałam nawet styczności w szkole,..
Nie rozumiem.
Nie rozumiem.
Ale cieszę się, że nie rozumiem.
Ja mogę się wypowiedzieć z punktu widzenia humanisty... że to smutne, jak rzadko sięgamy po wartościową lekturę... zresztą sam profil humanistyczny jest traktowany przez ogół jako wstęp przed super świetną pracą w... budce z fast foodem...
Oczytanie i umiejętność krytycznego myślenia zawsze się przyda, szczególnie gdy obraz rzeczywistości jest kreowany przez media. Nie krytykujmy czegoś o czym nie mamy zielonego pojęcia.... po raz kolejny dochodzę do wniosku, że polskie przysłowia mają w sobie wielką mądrość i faktycznie nie należy oceniać książki po okładce.Czasem mówię, że znajomość historii to przeszłość i przyszłość w jednym... dlatego czytam właśnie o tym, ale każdy interesuje się czym innym.
Każda nauka jest ważna. Ja wybrałam historie, bo znajomość przeszłości pozwala uniknąć błędów, kiedyś już popełnionych.
"Szkoda tylko, że teraźniejszość tak mało się tym interesuje..." - jak kiedyś powiedział mi mój znajomy...
"Szkoda tylko, że teraźniejszość tak mało się tym interesuje..." - jak kiedyś powiedział mi mój znajomy...
Może warto czasem wykazać się ciekawością... samodzielnym poszukiwaniem odpowiedzi...
Głupio tak powtarzać tylko hasła usłyszane w telewizji... no nie?



